Mieczysław I Longchamps deBerfier syn Franciszka III
1876 – 07/03/1939
Ukończył gimnazjum , następnie szkołę wiertnictwa naftowego. Praktykę odbywał w kopalniach nafty u ojca w Rypnie i u J. Lenieckiego w Schodnicy. W wieku 20-tu lat został kierownikiem kopalni w Słobodzie Runguskiej. W dwa lata później wyjechał do Rumunii gdzie powierzono mu kierownictwo zespołu kopalń w zagłębiu Ploeszti. W krótkim czasie zasłynął jako doskonały fachowiec, wzorowo wykonujący swoje obowiązki, wprowadzający wraz ze swoim starszym bratem Janem III nowoczesne ulepszenia w przyrządach wiertniczych. Obaj bracia byli pionierami kopalnictwa naftowego w Rumunii.
Po powrocie do kraju w 1901 roku rozpoczął działalność wiertniczą w kopalniach Zgłębia Borysławsko – Drohobyckiego gdzie wysunął się na czoło przemysłu naftowego. Powierzano mu odpowiedzialne funkcje przy prowadzeniu głębokich i trudnych wierceń. W latach 1911 – 18 był dyrektorem dużych niemieckich firm wiertniczych w Tustanowicach , prowadząc jednocześnie własne firmy wiertnicze. Doprowadził do powstania austriacko – węgierskiej spółki „Gazy Ziemne” skupiającej większość kopalń w Schodnicy, będąc jej długoletnim dyrektorem. Brał czynny udział w życiu polskich towarzystw naftowych wybierany na odpowiedzialne stanowiska .
Za zasługi dla przemysłu naftowego i długoletnią pionierską pracę w tej dziedzinie, za swą zawsze patriotyczną i społeczną postawę został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W 1903 roku poślubił Walentynę Leniecką córkę powstańca styczniowego , znanego przemysłowca naftowego. Z tego związku urodziło się troje dzieci: Anna, Ewa i Jacek I. Był właścicielem majątku Drwalewo, a po jego sprzedaży w 1927 roku, majątku Pławno. Duży wkład w jego prowadzenie miała jego córka Anna. Jego pasją była hodowla rasowych gołębi.
Zmarł w Polance pod Krosnem. Pochowany został w Pławnie. Po śmierci brata Jana III w 1930 roku opiekował się wdową po nim Stefanią i dziećmi Wandą i Stanisławem. Był człowiekiem uczynnym , pomagającym innym, wrażliwym na krzywdy i nieszczęścia ludzkie. Na jego pogrzebie ksiądz powiedział: Umarł człowiek, który miał gołębia w herbie i jak sami wiecie , gołębie też miał serce.