Franciszek III Longchamps de Berier syn Boguslawa I
07/09/1840 – 21/02/1914
Kliknij i zobacz książkę Historia służby w Powstaniu 1863 Franciszka Longchamps de Berier
Po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Lwowskim. Brał udział w patriotycznym ruchu młodzieży, przyjaźnił się z poetą Mieczysławem Romanowskim. Z wybuchem powstania 1863 roku przerwał studia.Brał udział w walkach na Podlasiu i Lubelszczyźnie w oddziałach „dublańczyków” Żuawów Śmierci pod dowództwem, Czachowskiego, Zapałowicza, Gołuchowskiego,Komorowskiego , Lelewela, Ponińskiego, Rocheforta oraz gen. Walerego Wróblewskiego, którego był adiutantem.Uczestniczył w 22 bitwach i potyczkach. Za zasługi w bitwach pod Uścimowem i Małą Bukowa został awansowany do stopnia porucznika.Po zawarciu związku małżeńskiego z Wandą Dybowską „Klaudynką” osiadł w stanowiącym jej wiano majątku Sokoliki nad Sanem. Po jego utracie pracował przy budowie linii kolejowej Lwów – Czerniowce jako kierownik odcinka, później jako zawiadowca stacji w Łużanach i Kołomyji. Od 1879 roku w spółce z Karolem Lewakowskim prowadził pionierskie wiercenia poszukiwawcze ropy naftowej w Rypnem i Słobodzie Runguskiej. Obie kopalnie rozwinęły się potem jako ważne kopalnie ropy naftowej.
Atmosferę panującą w środowisku nafciarzy opisała Maria Dąbrowska -Beer przebywająca w latach 1887-8 w domu Wandy i Franciszka LdeB:
„Zjawiali się tu ludzie interesu, bo wtenczas na Podkarpaciu pokazała się nafta. Był to zupełnie inny typ ludzi, pełen energii, ale nieraz zbyt interesowny, zimny i niebezpieczny. Namawiali do spółek, proponowali kupno gruntów, obiecując złote góry, nieraz po to, aby uczciwego i łatwowiernego wyzyskać. Kołomyja była wtenczas Kalifornią w miniaturze, z tą różnicą, że tylko brakło rewolweru, noża i podstępnych morderstw.
Niektórzy robili kolosalne majątki, a niektórzy ryzykując’ stawali się nędzarzami. Sława Podkarpacia rosła i Anglicy, Francuzi, a nawet Amerykanie z kapitałem lub bez zjawili się w Galicji i także w domu państwa L.
Narady, propozycje sprawiły, że pan L zawiązał spółkę naftową i poczęto wstępne roboty w Rypnem. Byli więc wspólnicy i wspólniczki, wszyscy rozentuzjazmowani i pełni wiary, że milionerami zostaną.
Nafciarze mieli swój specjalny oryginalny język, którym się porozumiewali. Jeżeli ktoś np. przyjechał z kopalni gdzie kopano nowy szyb, pytano go „Jak tam” – „Są gazy” – odpowiadał, – „Tak prą, że aż furczy”! Wielka była uciecha. kiedy dodał: „Ale śmierdzi, oj śmierdzi”. Słuchający klaskali w dłonie, nawet panienki i powtarzali: „ Gazy! Śmierdzi, śmierdzi”. Nie określali bliżej jakie są to „gazy” ani co „śmierdzi”, profan, który tych skrótów nie rozumiał był niemi zadziwiony. Nosili po kieszeniach grudki ziemi, które nabożnie wąchali , chociaż czasami nie pachniały one niczym.
Było dużo entuzjazmu na temat nafty w czasie kiedy tam byłam. Halka cieszyła się, że jej ojciec energicznie i gorąco zajmuje się owymi mającymi powstać szybami, że jest z tego powodu w domu wielki ruch.
Wszystko na świecie ma swój koniec i moje dobre dni pobytu w domu państwa L dobiegły końca. Wyjechałam serdecznie żegnana i zapłakana.
Najpiękniejsze dni młodości spędziłam w domu zacnych państwa L z dobrą, kochaną i śliczną Halką”.
{Halka – Helena LdeB zamężna ze Stanisławem Estreicherem przyp autora}
W1890 roku ciężko zachorował. W 1902 roku osiadł w zakupionej przez syna Jana III posiadłości Ławocznem w Karpatach wschodnich.
Gorący patriota, zaangażowany w życie społeczności lokalnej, czynnie pomagający weteranom powstań narodowych, miłośnik i znawca Huculszczyzny. Jego najmłodszy syn Bogusław II zanotował we wspomnieniach: ” życie ojcowskie , użyteczne ojczyźnie ofiarną służbą bez wytchnienia, bez odpłaty, bez namysłu poświęcające sprawy osobiste”. Zmarł w Ławocznem, pochowany w grobie rodzinnym na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. „Czas” wspomnienie pośmiertne o nim zakończył słowami: ” Był jednym z ostatnich polskich ułanów”.