Jadwiga „Dzidka” Longchamps de Berier z d. Wysoczańska

28/03/1914 – 02/03/2002

 

 

Jadwiga  Minkowicz – Wysoczańska urodziła się we Lwowie. Córka Bronisława i Marii z d. Romaszkan. Uczęszczała we Lwowie do znanego prowadzonego przez Siostry Gimnazjum Sacre  Coeur i tam zdała maturę. Po ukończeniu kursów z zakresu księgowości, administracji i zarządzania rozpoczęła pod okiem ojca praktykę w zarządzaniu założoną przez jej dziadka Andrzeja Romaszkana Spółką Pasaż Mikolascha. Mając do tego pełne predyspozycje, w przyszłości miała zająć miejsce ojca w kierowaniu przedsiębiorstwem.

Plany te unicestwiła wojna.Po urodzeniu syna Mieczysława Piotra we wrześniu 1939 roku musiała zająć się jego wychowanie pracując jako kelnerka w kawiarni. Mąż Stanisław tak za niemieckiej jak i sowieckie j okupacji pracował jako szofer.

Po wojnie poprzez Kraków i Szczecin zamieszkała z mężem Stanisławem i synami Mieczysławem Piotrem ( ur. 1939 rok) i Jackiem (ur. 1946 rok) w Warszawie. Początkowo pracowała jako księgowa, później zajęła się domem i wychowaniem synów.

Pochowana wraz z mężem na cmentarzu Wólka Węglowa w Warszawie.

Rodzina zawdzięcza Jej sprytne i sprawne załatwienie z Sowietami transportu niektórych mebli i pamiątek rodzinnych w czasie wysiedlenia ze Lwowa  do Krakowa w marcu 1946 roku. Oficer sowiecki dowodzący kolumną samochodową przewożącą wahadłowo „trofiejny” szaber z Niemiec, zgodził się za oddanie kluczy do naszego lwowskiego mieszkania na przewiezienie paru osób  z rzeczami i meblami kolumną trzech samochodów ciężarowych ZIS -5 jadących ” na pusto ” do Niemiec. Co więcej Mama uzyskała dodatkowo 100- litrową beczkę spirytusu, towar wtedy bezcenny.Sowieci, którymi dowodził kapitan „Maksymka”, mający wszystkie odpowiednie bumagi do przejazdu przez granicę, wywiązali się uczciwie z umowy.Miałem wtedy sześć lat i potwornie bałem się Sowietów. Kpt. Maksymka umieścił mnie w szoferce otulonego w  jego kożuch pachnący tytoniem, „duchami” i specyficznym dziegciem do butów. Początkowo siedziałem sparaliżowany ze strachu ale po pewnym czasie jakoś doszedłem do normy.