Janina Romanówna
09/10/1904 – 11/10/1991
Urodziła się we Lwowie. Jej ojcem był Władysław Roman znany aktor teatrów lwowskich, a prababką Pelagia Gautier z domu Longchamps de Berier. Po studiach aktorskich debiutowała we Lwowie w roku 1921. W roku 1924 przyjechała do Warszawy do Teatru Narodowego na zaproszenie Juliusza Osterwy. Rok później grała w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego u Aleksandra Zelwerowicza. W 1926 roku przyjęła propozycję dyrektora Arnolda Szyfmana i przeszła do Teatru Polskiego, w którym pracowała do końca swojej kariery.Jej przedwojenny dorobek w tym teatrze to imponujący wachlarz różnorodnych ról. Jej gra ściągała tłumy do teatru. Szczególny rozgłos przyniosła jej rola Aktorki w dwuosobowej sztuce Antoniego Cwojdzińskiego „Freuda teoria snów” grana latami aż do wojny przy wypełnionej po brzegi widowni.
W okresie okupacji niemieckiej Janina Romanówna pracowała jako kelnerka w kawiarni U Aktorek. Po powstaniu znalazła się w Krakowie, przeniosła się do Łodzi i wkrótce po tym do Warszawy do ponownie otwartego Teatru Polskiego, i tu przyszły kolejne jej wielkie role. Publiczność witała ją entuzjastycznie. Karierę aktorską zakończyła w roku 1970.
Poza aktorstwem zajmowała się pedagogiką. Wychowała kilku wspaniałych aktorów, wśród nich Andrzeja Seweryna, Ignacego Gogolewskiego Alicję Pawlicką i Katarzynę Łaniewską.
Jej mężem był Mieczysław Mierzejewski, wybitny dyrygent Filharmonii Narodowej. Uroczy, pełen ciepła i humoru był duszą każdego towarzystwa. Stanowili przemiłą, wzajemnie uzupełniającą się parę.
Znany krytyk teatralny Witold Sadowy we Wspomnieniu zamieszczonym w Gazecie Wyborczej Stołeczna nr 3 / 04.01. 2007/ pisze: ” Była jedną z największych aktorek mojego pokolenia. Wielką damą polskiego teatru i to damą w pełnym tego słowa znaczeniu. Zarówno w życiu jak i na scenie. Artystką, która budziła nie tylko zachwyt ale i szacunek. Przebywanie w Jej towarzystwie nobilitowało każdego, kto miał
zaszczyt znać Ją osobiście… Zachwycała aktorstwem najwyższej klasy i urokiem osobistym, jakim oczarowała publiczność…Jej talent poparty pracą i wytrwałością błyszczał pełnym blaskiem. Dysponowała ogromnym bogactwem środków wyrazu i to zarówno w rolach komediowych, jak i dramatycznych… Każdy, kto Ją zobaczył chociaż raz na scenie, nie mógł od Niej oderwać wzroku”.
Janina Romanówna utrzymywała stały i ciepły kontakt z rodziną we Lwowie. Była częstym gościem Romaszkanów w Tatarowie. Dla mnie była „ciocią Janką”. W latach 50-siątych i 60-siątych moi Rodzice spotykali się z Nią w niedzielę po mszach w kościele Św. Zbawiciela. Szliśmy do kawiarni Świtezianka. Często uczestnikami tych spotkań byli znajomi cioci Janki aktorzy. Prowadzono rozmowy o teatrze, bieżącej polityce i wielu innych sprawach. Dla mnie było to bezcenne spotkanie z ludźmi innego, przedwojennego utraconego świata.
Janina Romanówna pochowana została na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie