Sokoliki
Drewniana, trójdzielna cerkiew greckokatolicka w Sokolikach, p.w. Wielkiego Męczennika Dymitra z roku 1791. W roku 1931 została zastąpiona obiektem murowanym.źródło: „Ukraińskie cerkwie drewniane, geneza i rozwój form”
Lwów 1937
Początek wieku XIX to dla Sokolików rozkwit i opieka dworu nad mieszkańcami wsi. W tym czasie właścicielami wsi Sokoliki była rodzina Dybowskich, wielkich patriotów. W 1848 roku dwór był punktem przerzutowym dla ochotników którzy wędrowali z Galicji na Węgry do powstania. Gdy nadeszło powstanie styczniowe, córki Dybowskiego – Olimpia i Wanda, prowadziły działalność patriotyczną nie tylko w Sokolikach, ale także w Lwowie. Kwestowały siostry Dybowskie na potrzeby powstania, a także organizowały pomoc dla rannych powstańców. Prowadziły w rejonie Sokolik działalność oświatową. Pod koniec XIX wieku w Sokolikach prowadził badania etnograficzne Izydor Kopernicki.
Bogusław II LdeB inspirowany opowieściami rodziców odwiedził Sokoliki w roku 1900. Wrażenia opisał w Wspomnieniach: ” w dolinie błyszczał w słońcu San i bieliła się droga do Tarnawy i dalej do Lutowisk. Nad nią dostrzegłem na prawo małą cerkiew drewnianą i dwór wśród wysokich lip. Lipy, które sadziła matka!. I ta cerkiew gdzie rodzice brali ślub i przy której leżał mój dziad Jan Kanty Dybowski…Grób był ogrodzony niedawno widać, ciosanymi kołkami, miał płytę starannie odarniowaną i niewielki krzyż kamienny… Z ciężkim sercem oglądałem i dwór i obejście. Myślałem, że gdyby rodzice nie ulegli naciskowi rodziny, która uważała, iż nie powinni ” zakopywać się w głuchych górach bez żadnej przyszłości” , byliby i oni pewno szczęśliwsi i tu inaczej by wyglądało”.
Wspominając dawnych właścicieli mieszkańcy wsi podkreślali ,że ” pan był jak ojciec i nigdy nie pozwalał na krzywdę ludzką”. W czasie głodu. który nastąpił po rabacji Szeli wydawał ludziom nawet nasienne zboże i kazał zabić na ich użytek kilkanaście wołów, a „pani nieboszczka chodziła z likamy”. Pan odbywał zawsze w soboty wieczorem narady ze starszymi gospodarzami. Sokoliki to był pokaźny majątek. Ich zdaniem błędem Rodziców było wydzierżawienie majątku Szwajcarowi, który niby miał tu robić sery a w praktyce doprowadził go do ruiny i sprzedaży przez bank na licytacji. I tak „pańskie przepadło a my zbiednieli”. Rodzice musieli wyprowadzić się z Sokolik i nigdy już do nich nie wrócili.
Z dziejami rodziny nierozłącznie wiąże się postać Niani, chłopki z Sokolik wychowującej od niemowlęctwa obie panny Dybowskie a później, aż do śmierci dzieląca losy Franciszka i Wandy LdeB. Bogusław LdeB tak ją charakteryzował: ” Pamiętałem ją już przeszło siedemdziesięcioletnią staruszką. Zawsze czysto po łemkowsku ubrana, nie umiała czytać ani pisać, ale nie było sytuacji, z której by nie wybrnęła, lub nie dała mądrej rady. Znała wszystkie stosunki rodziny swych państwa.. ale także tajemnice i troski piątki rodzeństwa, nie wyłączając sercowych i zawsze umiała pomóc we wszystkim i pocieszyć… Nianiu analfabetko, Nianiu chłopko,Nianiu Rusinko, jakże byłaś bliska sercu i głowie w dzieciństwie i jak blisko jeszcze jesteś po pół wieku!”.
Z Sokolikami związana była Olimpia Dybowska , młodsza siostra Wandy. Gorąca patriotka, mając siedemnaście lat uczyła chłopskie rusińskie dzieci czytać, pisać i historii. Podobno nawet napisała podręcznik w języku rusińskim. Tą działalność , jak powiedziano prowadziła we wczesnej młodości. Natomiast nic nie wiadomo jak dalej potoczyły się jej losy. Gdzie dalej żyła?, czy wyszła za mąż?, czy miała dzieci ? itp. Jest to o tyle dziwne , że nie wspominają o niej najbliższe jej osoby np. siostra Wanda , przynajmniej nie ma o niej jakiekolwiek wzmianki w dość licznie zachowanej korespondencji rodzinnej czy np. we Wspomnieniach Bogusława LdeB.
Dzisiaj Sokolików już niema. Niema dworu, drewnianej cerkwi, ludność po wojnie została wysiedlona. Na miejscu po ukraińskiej stronie Sanu widnieją ruiny wybudowanej przed wojną murowanej cerkwi.