Wanda Olszewska z domu Longchamps de Berier córka Jana III
09/08/1906 – 24/07/1992
Maria Wanda z Longchamps de Berier Olszewska jedna z dwóch pierwszych – wraz z Danutą Sikorzanką – pilotek polskich, lwowianka od kilkunastu pokoleń, urodziła się w Ławocznem w 1906 roku była córką Jana Longchamps de Berier nafciarza i Stefanii z Adamowskich.
W latach 1920 Lwów stał się kolebką polskiego sportu szybowcowego i lotniczego. Przy Politechnice powstał Aeroklub Akademicki do którego wstąpiły 2 niedawne absolwentki lwowskich gimnazjum żeńskich Królowej Jadwigi – Danuta Sikorzanka i Sacre Coeur – Wanda Olszewska ( już wtedy żona adwokata Stanisława Olszewskiego).
Szkoliły się na lotnisku na Skniłowie i w 1929 roku zdały teoretyczny egzamin z pilotażu w Ministerstwie Komunikacji w Warszawie.Od tego czasu zaczęły się liczne coraz dłuższe samodzielne loty. Jedną z pierwszych imprez był długi lot wokół Polski, którego celem miało być propagowanie lotnictwa sportowego. Olszewska i Sikorzanka poprowadziły swoje samoloty z Katowic przez Kraków, Lwów, Stanisławów, Tarnopol, Łuck, Wilno, Grodno, Warszawę, Toruń i Poznań z powrotem do Katowic. Gdzieś po drodze na bezludziu, musiały lądować z powodu złej pogody i w nocy pilnowały swoich maszyn z rewolwerem. Na lotniskach witały je z kwiatami wiwatujące tłumy. Sikorzanka i Olszewska latały do drugiej wojny światowej.
Wanda Olszewska przeżyła wojnę szczęśliwie pracując najpierw jako pielęgniarka u profesora Groera a potem jako karmicielka wszy w Instytucie profesora Weigla gdzie zatrudniony wtedy był kwiat inteligencji lwowskiej bo praca ta zapewniała bezpieczeństwo. W tym czasie podjęła się opieki i wychowania małego Jędrusia – osierocone dziecko Zamojszczyzny odnalezione po wojnie przez rodzinę. W pewnym okresie była poszukiwana przez Gestapo. Po wojnie osiadła w Krakowie. Przez wszystkie lata, aż do śmierci, jej mieszkanko przy ulicy Sereno Fenn’a, a w lecie maleńki domek dzierżawiony w Dobrej koło Limanowej (tak zwana”chałupka”) były pełne ruchu, gości i ulubionego brydża.Dostawała korespondencję od licznych przyjaciół z całego świata między innymi przyjaźniła się ze słynnym asem lotnictwa płk Urbanowiczem byłym dowódcą Dywizjonu 303. Swoje pamiątki i trofea lotnicze przekazała do Muzeum Lotnictwa w Warszawie. Była w stałym kontakcie z aeroklubami i seniorami lotnictwa, nie tylko sportowego, chętnie zapraszana na spotkania i Imprezy.
Zmarła 24 lipca 1992 roku, miała lat 86, ale niemal do końca zachowała niebywałą energię, humor i zainteresowanie do otaczającego ją świata, które cechowało ją do od wczesnej młodości.
“Królowa życia” takie określenie pasowałoby najbardziej do jej niezwykłej osobowości. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim obok profesorowej Romanowej Longchamps- “ polskiej Niobe”, która w egzekucji na Wólce straciła męża i trzech synów. Czwarty syn najmłodszy doktor inżynier Jan Longchamps, choć zamieszkały w Gliwicach był aż do śmierci jej niezawodnym opiekunem. ( opracowane wg A.Chlipalski “Cracovia-Leopolis” 2008 nr 2 i 3)